Park Narodowy Ream, Kambodża

Park Narodowy Ream

Park Narodowy Ream położony jest na południowo wschodnim krańcu Kambodży, około 18 km od nadmorskiej miejscowości Sihanoukville. Jest jednym z 7 Parków Narodowych Kambodży. Został założony w 1993 roku. Obejmuje las mangrowy, rzekę Prek Teuk Sap, wybrzeże morskie oraz pobliskie wyspy i rafę koralową – w sumie ponad 21 ha. Park jest bardzo dobrze strzeżony. Strażnicy patrolują las aby zapobiec m.in. nielegalnemu wyrębowi drzew.

W Sihanoukville można bez większego problemu kupić wycieczkę do Parku. Kosztuje około 15 dolarów i trwa prawie cały dzień. W cenie zapewniony jest przejazd z hotelu do bazy rangersów, rejs łódką wśród lasów namorzynowych, krótki treking przez wioskę i dżunglę na wybrzeże morza Południowochińskiego oraz lunch.

W Parku żyje ponad 150 gatunków ptaków – mi niestety udało się dostrzec może z 5. Ktoś mówił, że widział przepięknego tukana, ale ja niestety nie miałam tyle szczęścia.  Bardzo podobały mi się wielkie orły latające majestatycznie nad rzeką. W trakcie rejsu oprócz wypatrywania małp bawiących się przy brzegu, czekaniu na pojawienie się niezwykle rzadkich delfinów rzecznych i próbach wyłuskania ptactwa z mozaiki liści i gałęzi namorzynów bardzo ciekawe jest też obserwowanie życia rybaków.

Wioska rybacka Thmor Thom

Po około godzinie rejsu przycumowaliśmy do rybackiej wioski Thmor Thom. Tam czekał nas spacer przez wioskę, potem przez dżunglę aż nad samo wybrzeże Zatoki Tajlandzkiej – chociaż mi bardziej podoba się stwierdzenie nad sam brzeg morza Południowochińskiego – jakoś tak brzmi bardziej niesamowicie, przestrzennie.

W wiosce odwiedziłam szkołę. Chcieliśmy przekazać nauczycielowi długopisy i słodycze dla dzieciaków, ale niestety nauczyciel wyszedł na kawę i nie wiadomo było gdzie jest i kiedy wróci. Koło szkoły było kilkoro dzieci, weszły za nami do środka. Drewniany budynek, drewniane ławki jak u nas w szkołach naszych mam i babć. Pomoce naukowe to duży globus, pogniecione książki, tablica, jakaś linijka i to wszystko. W kącie leżały jakieś śmieci. Pokazaliśmy dzieciom na globusie skąd jesteśmy. To smutne jak wielka przepaść cywilizacyjna dzieli te dzieciaki z wioski Thmor Thom od naszych. O problemie edukacji, w tym jednym z najbiedniejszych krajów na świecie, możecie poczytać na stronach cambodiaschools. Jest to strona organizacji próbującej pomóc dzieciom w Kambodży i choć po części wyrównać ich szanse. Szczególnie wart uwagi jest program girls be ambitious, który ma pomóc w edukacji, a także przeciwdziałać handlowi małymi dziewczynkami, wykorzystywanymi i sprzedawanymi do domów publicznych.

Przez dżunglę na wybrzeże

W dżungli widziałam kopiec termitów, pięknego pająka, mała jaszczurkę. To niesamowite jak głośna jest dżungla.

Wybrzeże przywitało nas lekkim deszczem i spiętrzonymi falami. Co wcale nie pokrzyżowało planów krótkiego odpoczynku na plaży. Skakanie przez fale było zdecydowanie ciekawsze od pływania 😉 Dzień był dość zamglony, parny. Barwy były bardzo pastelowe, rozmazane, nieostre. To wszystko budziło pewna melancholię i nostalgię. Po kąpieli, głodni wracaliśmy do wioski, gdzie na pomoście czekał na nas lunch – przepyszna barakuda. W smaku, kolorze i stopniu mięsistości jest troszkę zbliżona do tuńczyka.

Ostatnią atrakcją wycieczki była wieża widokowa. Wstęp zdecydowanie dla tych, którzy nie mają lęku wysokości. Otóż wieża ukryta jest w lesie, łódka cumuje przy małym pomoście, którym idzie się kilka minut i naszym oczom ukazuje się wieża. Gdy patrzycie na korony drzew i czubek wieży widać, jak delikatnie się chwieje. Po drugiej próbie udało mi się na nią wejść, choć czułam się trochę jak kot na rozgrzanym dachu – co zresztą widać na zdjęciu 😉 A widoki? Cóż. Morze koron drzew.

Jeśli zainteresował Cię temat Kambodży – zapraszam do innych tekstów o tym kraju.

Spodobał Ci się post? Zostaw po sobie ślad dając lajka lub komentując. Nie przegap następnego wpisu śledząc Okiem Maleny na Facebooku. Do zobaczenia.

9 komentarzy

  1. Zgadzam się to smutne, że są jeszcze takie miejsca na ziemi, gdzie ludzie mieszkają poniżej jakichkolwiek norm społecznych. Ale paradoksalnie, są to często bardzo szczęśliwi ludzie, których nie ogarnął wszechobecny konsumpcjonizm i gonienie za pieniądzem. Oni naprawdę cieszą się tym co mają i to jest piękne 🙂

Dodaj komentarz