Perast perła Czarnogóry

Perast czarnogórskie puzderko

Perast zawiera w sobie wszystko to co lubię. Jest malutki, położony w miejscu gdzie góry stykają się z morzem, ma piękną, śródziemnomorską architekturę, knajpki ze wspaniałym jedzeniem, bogatą historię i kilka romantycznych legend. Takie moje czarnogórskie puzderko, w którym schowane są małe skarby. Po 8 latach to miasteczko nie zmieniło się ani trochę i nadal tak samo mocno czaruje.

Perast
Perast

Gdzie go szukać?

Perast to jedno z miasteczek położonych w malowniczej Boce Kotorskiej u stóp góry sv. Ilija wznoszącej się na wysokość 873 m.n.p.m.. Znajduje się około 30 km od Herceg Novi lub ok. 11 km od Kotoru. Zabytkowe miasteczko ma około 1,5 km długości i położone jest w dole, równolegle do magistrali. Zaczyna się i kończy parkingiem.

O historii słów kilka

Dzieje Perastu sięgają czasów starożytnych. Według legendy ilirska królowa Teuta (III w.p.n.e.), chcąc zabezpieczyć swoje panowanie na tych terenach, osiedliła tam plemię Pirustów. Od nazwy plemienia wywodzi się nazwa miasta. Od XV do końca XVIII wieku miasto wchodziło w skład Republiki Weneckiej. Dzisiejszy Perast zamieszkuje niespełna 300 mieszkańców. Ale 300 lat temu miasto to tętniło życiem. Zamieszkiwało je 1600 mieszkańców, posiadało 4 stocznie oraz liczną flotę (przeszło 100 okrętów). W Peraście była też szkoła morska, do której wysyłał swoich przyszłych dowódców car Rosji Piotr I. O dawnej potędze miasta świadczą dziś pozostałości barokowych pałaców, które należały do możnych rodów zamieszkujących Perast. Aby poznać ciekawą historię miasta warto odwiedzić Pałac rodu Bujović, gdzie mieści się obecnie muzeum miasta Perast. Z Perastu wywodzi się wielu sławnych historyków, kartografów, dowódców floty, malarzy, dyplomatów oraz pisarzy.

Perast dość mocno ucierpiał w czasie trzęsienia ziemi w 1979 roku – więcej o tym znajdziecie na blogu Osmola.

Co zwiedzić?

W Peraście oprócz zwiedzania muzeum miejskiego w pałacu Bujović, wdrapania się na wieżę kościoła sw. Mikołaja, lub na pobliski punkt widokowy, nie można przegapić wyprawy łódką na pobliską wyspę Matki Boskiej Skalistej (Gospa od Škrpjela).

Cmentarzysko żaglowców

Stojąc na nabrzeżu możemy podziwiać dwie wyspy. Jedną naturalną i o niej za chwilę oraz drugą sztuczną, na której znajduje się kościół Matki Boskiej Skalistej. Historia powstania wyspy związana jest z legendą. Dawno temu, 22 lipca 1452 roku dwóch braci Martešić znalazło na skale wystającej z morza ikonę Matki Bożej. W tym miejscu w podziękowaniu za cudowne wyleczenie jednego z braci postanowiono stworzyć sztuczna wyspę i zbudować kościół. Wyspę budowano przeszło 200 lat topiąc w tym miejscu stare żaglowce oraz sypiąc kamienie. Kościół został zbudowany i odnowiony po trzęsieniu ziemi w 1667 roku.

Co roku 22 lipca, aby upamiętnić znalezienie ikony, w Peraście odbywa się FašinadaZ miasteczka w kierunku wyspy wypływa kolumna powiązanych ze sobą łodzi, pełnych kamieni. W uroczystości mogą wziąć udział tylko mężczyźni. Płyną na łodziach, śpiewając tradycyjne pieśni, a gdy są już tuż przy wyspie „dorzucają” do niej kamienie. Uroczystość kończy się kolacją na wyspie.

Wnętrze kościoła

Wnętrze kościoła jest równie imponujące jak historia jego powstania. Ściany oraz sufit ozdobione są wspaniałymi obrazami malarza z Perastu Tripo Kokolja. Wymalowanie ich zajęło mu 10 lat. Marmurowy ołtarz, którego centrum stanowi cudowny obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem, został przywieziony w XVIII wieku z Genui gdzie wykonano go wedle projektu powstałego w Wenecji. Na ołtarz złożyli się wszyscy mieszkańcy Perastu. Ściany ozdobione są wotami, które od setek lat ofiarowywali marynarze w podzięce Matce Bożej za uchronienie ich od niebezpieczeństw, ocalenia statku ze sztormu, ochronę przed piratami lub uleczenie. Wota zrobione są ze srebra, bo w tych czasach srebro było droższe niż złoto. Często przedstawiają te części ciała, które zostały uleczone. Jest ich w sumie przeszło 2000. Przy ołtarzu z prawej strony znajdują się bukiety ślubne. To kolejny perasztański obyczaj. Panny młode po ślubie przywożą swoje bukiety ślubne i ofiarowują je Matce Bożej.

Muzeum kościele i historia niezwykłej miłości zaklęta w haftowanym obrazie

W przykościelnym muzeum można obejrzeć wiele dzieł sztuki, darów dla kościoła oraz znalezisk z minionych czasów. Jednak najważniejszym eksponatem jest mały, niepozorny obraz wyhaftowany na jedwabiu. Obraz przedstawia replikę ołtarzu w kościele i pochodzi z XIX wieku. Jest dziełem mieszkanki Perastu Jacinty Kunic. Kobieta przez 25 lat (1803 – 1828) haftowała obraz czekając na swojego męża, który żeglował po dalekich morzach. Obraz haftowany jest na japońskim jedwabiu złotymi i srebrnymi nićmi oraz włosami. Gdy przyjrzymy się dokładnie dostrzeżemy upływ czasu – jej włosy z ciemnych stały się siwe. Niezwykła jest też technika wykonania obrazu – po włosku nazywa się punto pitura, polega na malowaniu ukłuciami igły. Na jednym centymetrze kwadratowym jest ich 650. Jacynta haftowała używając lupy i podobno gdy ukończyła swoją pracę straciła wzrok. A czy mąż szczęśliwie wrócił? Tego nie wiadomo. Są dwie wersje. Bardziej pragmatyczna mówi, że Jacynta haftowała oczekując powrotów męża, on wracał, dowoził jej materiały, które były nie do zdobycia w Peraście i płynął dalej, a ona wracała do swojej pracy. Romantyczna wersja niestety nie kończy się happy endem. Historia tego obrazu jest metaforą wszystkich historii miłosnych z tych okolic, jest symbolem wszystkich kobiet, które modliły się o bezpieczny powrót swoich ukochanych z dalekich rejsów.

Wyspa św. Jerzego

Wyspa Umarłych Kapitanów

Wyspa św. Jerzego położona jest kilkaset metrów od sztucznej wyspy. Znajduje się na niej klasztor Benedyktynów i cmentarz, na którym do XIX wieku chowano ważnych mieszkańców Perastu. Unikatowy wygląd wyspie nadają rosnące na niej strzeliste cyprysy. Symbole śmierci i przemijania zasadzone przez Benedyktynów. Wyspa to dziwna i ze smutną historia. Nazywana jest wyspą umarłych, wyspą umarłych kapitanów lub czarną wyspa. Świadek wielu łez, konfliktów. Nikt się na niej nigdy nie narodził, wielu straciło życie. W XIV wieku, po zabójstwie księdza, który odprawiał mszę, została przeklęta przez papieża Pawła III, po 11 latach papież zdjął anatemę. W Wielką Środę 1667 roku zginęło na niej 28 osób – wtedy Bokę Kotorską nawiedziło bardzo silne trzęsienie ziemi.

Perast, Wyspa Umarłych
Perast, Wyspa Umarłych

Romeo i Julia

Jedna z ostatnich nieszczęśliwych historii związanych z wyspą zdażyła się w XIX wieku, kiedy Perast okupowały wojska francuskie. Jednym z żołnierzy stacjonujących na wyspie był młody oficer chorwackiego pochodzenia Ante Slović. Pewnego wieczoru Ante poznał piękną mieszkankę Perastu Katicę Kalfić. Młodzi zakochali się w sobie bez pamięci i obiecywali sobie, że gdy wojna się skończy pobiorą się i będą razem wiedli spokojne życie. Niestety mieszkańcy Perastu wszczęli bunt i wojska francuskie zaczęły bombardować miasto z wyspy św. Jerzego. Bunt został szybko opanowany i szczęśliwy Ante płynął ku domowi ukochanej. Przywitały go zasłonięte okna i żałobne lamenty. Wszedł do ciemnego pokoju i zobaczył trumnę ze swoją ukochaną. Zabił ją jeden z wystrzelonych z wyspy pocisków. Katica została pochowana na wyspie św. Jerzego, a Ante do końca swoich dni nie opuścił wyspy i doglądał jej grobu. Mieszkał sam jeden wśród umarłych. Mieszkańcy nazywali go Fra Frane lub Peraszkim Pustelnikiem. (źródło: montenegrina.net)

Arnold Bocklin

Podobno tę historię usłyszał szwajcarski malarz nurtu symbolizmu Arnold Bocklin. Podobno wyspa była inspiracją do namalowania obrazu Wyspa Umarłych. Podobno, bo trudno znaleźć na to dowody. Do bycia inspiracją przyznaje się też angielski cmentarz we Florencji (niedaleko mieściło się studio artysty), grecka wyspa Pontikonisi niedaleko Korfu, włoska wysepka Strombolicchio. Co ciekawe Arnold Bocklin stworzył 5 wersji tego obrazu (1880 – 1886).

Informacje praktyczne:

Dojazd:

  • do Perastu bez problemu dostaniemy sie autobusem. Jeśli jedziemy od strony Kotoru trzeba zatrzymać na stopa autobus jadący w kierunku Herceg Novi (Igalo) lub „podmiejską” linię Blueline. Gdy jedziemy z Herceg Novi pomachać trzeba na autobus do Kotoru, lub wsiąść do Blueline, wysiąść w Kamenari i stamtąd machać na autobus do Kotoru. Bilety w jedną stronę przy każdej kombinacji nie powinny wynieść więcej niż 4 euro.
  • autobusy możemy łapać z obu końców miasta
  • jeśli spędzacie wczasy w Dalmacji Południowej, w okolicach Dubrownika, to dobre miejsce na jednodniową wycieczkę z Chorwacji do Czarnogóry.

Wstępy:

  • muzeum miasta Perast: wstęp 2 euro, otwarte od 9.00 do 19.00
  • łódka na wyspę: nie dajcie się zwieść łapiącym na parkingach i oferującym łódkę za 10 euro z 30 minutowym pobytem na wyspie. W porcie popłyniecie w obie strony za 5 euro od osoby i na wyspie możecie zostać ile dusza zapragnie, bo łódka podpływa na nią co około 20 minut.
  • kościół i muzeum kościelne na wyspie Matki Boskiej Skalistej: wstęp 1 euro

Jeśli zainteresował Cię temat Czarnogóry zapraszam do innych tekstów o tym kraju.

Spodobał Ci się post? Zostaw po sobie ślad dając lajka lub komentując. Nie przegap następnego wpisu śledząc Okiem Maleny na Facebooku. Do zobaczenia.

 

19 komentarzy

  1. Witam, także dużo podróżuję, jednak przez Czarnogórę tylko przejeżdżałam. Z wielką chęcią bym się tam wybrała, gdyż widoki są piękne, a także jest co zwiedzać. Z Twojego opisu wynika, że Perast jest ciekawe 🙂

  2. W końcu widzę, że ktoś wspomina o jakimś innym miejscu niż Kotor 😉 Perast wspominam niezwykle miło, był taki cichy, spokojny i piękny, bardzo chciałabym jeszcze kiedyś tam wrócić. Pozdrawiam!

  3. Kurczę, zrobiłaś mi dzień – od razu wpadła mi w oko fotka tej wysepki, a w chwilę później dowiaduję się, że to może być ta z obrazu Böcklina! Uwielbiam i wyspę, i twórczość Böcklina, i utwór Rachmaninowa zainspirowany jego obrazem 🙂

  4. Mam coraz większą ochotę na Czarnogórę. Rodzice mojego chłopaka są właśnie w Kotorze i zakochali się w tym kraju 🙂 A jak czytam takie posty i oglądam takie zdjęcia, to mam ochotę spakować walizkę już teraz. Historie związane z wyspą umarłych smutne, ale nadają temu miejscu pewną magiczność. Bardzo mnie zaintrygowałaś tym miasteczkiem 🙂

    1. Bardzo mi miło. 🙂 To prawda, Wyspa Umarłych jest magiczna. Uwielbiam się na nią gapić z wybrzeża i wyobrażać sobie te wszystkie historie. Jak już pojedziesz to nie zapomnij napisać mi czy rzeczywistość oby nie zawiodła 🙂

  5. Patrzę na zdjęcia i wiem, że byłam w okolicy, ale nie w samym Perast. Ten obszar Czarnogóry jest niesamowicie piękny, tak samo jak Ty uwielbiam kiedy woda łączy się z górami. Takie miejsca są prawie doskonałe 🙂

    1. Dziękuję 🙂 Ale dlaczego piszesz, że samemu nie ma szans? Pakujesz się i jedziesz 🙂 W czerwcu sama zawędrowałam do Bośni. to naprawdę nic strasznego, trzeba tylko przełamać barierę wewnątrz siebie 🙂 Tylko tyle i aż tyle. 🙂

    1. To prawda, na pozór są takie same, bo zbliżone wpływy kulturowe je kształtowały, jednak przy drugim i trzecim spojrzeniu kazde z nich jest inne, i ma własny niepowtarzalny rytm 🙂

  6. Cudowne zdjęcia i przepiękne historie są związane z tym miejscem, zwłaszcza ta o zakochanych. Byłam w Czarnogórze dwa lata temu, ale niestety tutaj nie dotarłam i teraz czytając i patrząc na zdjęcia bardzo żałuję. Zdecydowanie muszę wrócić

Dodaj komentarz