Barcelona Gaudiego

Antonio Gaudi & Barcelona

Nie jest tajemnicą, że Barcelona to dla mnie miasto magiczne i jedno z ulubionych. Nie pamiętam kiedy zrodziło się tak silne pragnienie zobaczenia tego miasta – czy zaczęło się od lektury Cienia Wiatru, czy od obejrzenia Vicky Christina Barcelona. Pamiętam jednak, że zawsze dwa miejsca królowały na szczycie listy. Była to monumentalna Sagrada Familia i bajkowy Parc Guell. Oba obiekty dzieła Antoni Gaudiego. Genialny architekt, którego Barcelona tak samo kochała jak nie znosiła. Jego dzieła nie były przyjmowane z takim entuzjazmem jaki obecnie towarzyszy tysiącom turystów, dla których są wizytówką tego miasta. Trampoliną w jego życiu okazała się znajomość z Eusebi Guellem, bogatym przemysłowcem, który docenił artyzm Gaudiego i do swojej śmierci finansował wiele jego projektów.

Zapraszam Was na wycieczkę po Barcelonie śladami Gaudiego.

  1. La Cascada

Przepiękna fontanna znajdująca się w Parku Parc de la Ciutadella jest dziełem Josep’a Fontsére – jednak jego asystentem był, nikomu jeszcze wtedy nie znany, student architektury Antoni Gaudi. Fontanna została ukończona w roku 1881 roku.Jest ona kojarzona z włoską fontanną Di Trevi. Można stać i podziwiać ją bez końca, robi absolutnie oszołamiające wrażenie.

2. Casa Vincens

Niedaleko Passeig de Gracia, przy ulicy Carolines 24 – 26 znajduje się Casa Vincens. Jest to jeden z pierwszych projektów Gaudiego w stylu modernizmu, powstał w latach 1883 – 1889 na zlecenie Manuela Vicensa, właściciela fabryki ceramiki. W 1984 roku budynek został wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego Unesco. Jego wnętrza nie są udostępnione dla zwiedzających. Obecnie wystawiony jest na sprzedaż. Warto zwrócić uwagę na wpływy architektury arabskiej oraz ceramiczne zdobienia fasady budynku.

3. Casa Calvet

W dzielnicy L’Eixample przy ulicy Carrer de Casp 48 znajduje się jeden z bardziej zachowawczych projektów Gaudiego – Casa Calvet. Budynek został zbudowany dla fabrykanta teksyliów Pere Calveta w 1899 roku. W 1900 roku zdobyła nagrodę budowli roku. Warto zwrócić uwagę na trzy popiersia wieńczące budynek, to postacie patronów rodziny Calvet oraz miejscowości Vilassar, z której wywodził się ten ród- św. Piotr Męczennik, św. Genezy z Arles i św. Genezy Rzymianin. Na parterze mieści się restauracja, w której można podziwiać oryginalną falującą ławę.

4. Casa Batlló

Jeden z dwóch budynków architekta usytuowanych przy luksusowej ulicy Passeig de Gracia (nr 43). Wstęp kosztuje 22,5 euro ale naprawdę warto. Wnętrza budynku są magiczne. Interaktywny videoguide pozwala w pełni zrozumieć fantazję Gaudiego oraz odnaleźć liczne nawiązania do przyrody, dodatkowo przenosimy się w czasie i widzimy pomieszczenia z oryginalnym umeblowaniem. Warto też zwrócić uwagę na niesamowitą grę świateł oraz sposób w jaki przenika z pokoju do pokoju. Niestety publikowanie zdjęć z wnętrz jest zabronione, a szkoda bo mam ich całkiem pokaźną kolekcję 😉 . Bardzo ciekawa jest także zmapowana prezentacja fasady budynku, która pokazuje poszczególne fazy modernizacji przez Gaudiego oraz źródła jego inspiracji. Populara nazwa tego budynku to Casa dels Ossos – Dom Kości – gdy przyjrzymy się uważnie pierwszemu piętru budynku oraz balkonom przestaje ona być dla nas zagadkowa. Podobno symbolika architektury Casa Battlo nawiązuje do patrona Katalonii – świętego Jerzego i jego walki ze smokiem. Niesamowitą podróż kończymy w magicznej krainie kominów Gaudiego. Gaudi twierdził, że każda rzecz oprócz tego, że użyteczna powinna być również ładna. Odzwierciedleniem tej filozofii na pewno jest dach Casa Batllo. Wybierając się do tego muzeum warto zwrócić uwagę na pogodę – słoneczny dzień pozwoli w pełni poznać wszystkie jego atuty, warto też unikać samego południa, gdy światło jest zbyt mocne. Szczególnie da się to we znaki na dachu przy próbie zrobienia dobrego zdjęcia – modliłam się o chociaż pół chmurki na niebie.

Renowacja kamienicy przez Gaudiego trwała dwa lata, zakończyła się w 1906 roku. Budynek brał udział w konkursie na najpiękniejsza kamienicę Barcelony, ale jury podeszło do niego bardzo sceptycznie. W 2005 roku kamienica została wpisana na listę UNESCO.

5. Casa Mila / La Pedrera

Na rogu ulic Passeig de Gracia i Provença znajduje się ostatnie „świeckie” dzieło Gaudiego – Casa Mila. Fasada budynku przypomina jedna wielką rzeźbę. Ma się wrażenie, że wykuta jest w ogromnym kamiennym bloku – stąd też obiegowa, początkowo o prześmiewczym zabarwieniu,  nazwa kamienicy: La Pedrera – Kamieniołom. Casa Mila powstawała w latach 1906 – 1912 na zlecenie przedsiębiorcy Pere Mili. Cechą charakterystyczną jest brak kątów prostych w budynku oraz brak ścian nośnych. Oczywiście i w tym budynku dach i kominy stanowią dzieło sztuki. Kominy nawiązują swoją stylistyką m.in. do postaci wojowników w hełmach, krzyż św. Jerzego, patrona Katalonii odnajdziemy w kształcie głównego komina.

W 1984 roku Casa Mila została wpisana na listę Unesco. Bilet wstępu kosztuje 20,5 euro. W środku znajdziemy dość pokaźną kolekcję szkiców Gaudiego, makiety budowli, no i magiczny dach z przepięknym widokiem na Barcelonę i Sagradę Familię.

6. Sagrada Familia

Ostatnie i nieskończone dzieło Gaudiego. Gaudi przejął projekt katedry po architekcie Francisco de Paula del Villar i poświecił mu w pełni ostatnie lata życia. Projekt tak go pochłonął, że zamieszkał na budowie, żył jak pustelnik, przez cały czas ulepszał i zmieniał projekty katedry. Po śmierci, zgodnie ze swoim życzeniem, został w niej pochowany. Gaudi zginął w wyniku obrażeń odniesionych po potrąceniu przez tramwaj. Ze względu na dość niestaranny ubiór i wygląd nikt nie rozpoznał w nim znanego architekta, został przewieziony do szpitala dla ubogich, gdzie znaleźli go znajomi. Gaudi nie zgodził się na przewiezienie do prywatnej kliniki mówiąc: „tu jest moje miejsce, wśród biednych”. Zmarł 10 czerwca 1926 roku.

Projekt zakłada 18 wież – za życia Gaudiego ukończono jedną o wysokości 100 metrów. Ostatnia i zarazem centralna wieża poświęcona Jezusowi ma mieć 172 metry – co da katedrze 1 miejsce w rankingu najwyższych kościołów świata. Katedra ma zostać ukończona w setną rocznicę śmieci architekta w 2026 roku.

Podziwianie Sagrady może zająć każdą, absolutnie każdą ilość czasu. Ile razy człowiek by się w nią nie wpatrywał to zawsze odszuka detal, którego wcześniej nie zauważył. Warto wybrać opcję zwiedzania z wyjazdem na wieżę. Po pierwsze rozpościera się wspaniały widok na Barcelonę, po drugie daje nam to możliwość podziwiania z bliska zdobień. Wydawało mi się, że bilet upoważniający do zwiedzania katedry oraz wyjazdu na wieżę kosztował 18 euro, ale strona www podaje zawrotną cenę 29 euro. Wg mnie warto, ale ja mam świra na punkcie tej budowli. Wnętrze katedry to cudowna gra świateł wpadających przez witrażowe okna i  tańczących na białych, surowych ścianach. Wspaniałe. Można siedzieć i kontemplować godzinami. W środku wydzielone jest miejsce dla modlących się i ochrona bacznie obserwuje żeby turyści nie zakłócali spokoju – dzięki temu naprawdę można zapomnieć o zgiełku za plecami i podziwiać. Słychać tylko rytmiczne odgłosy budowy, które dodają magii temu obrazowi. W Sagradzie jest też muzeum, w którym szeroko zobrazowana jest symbolika i inspiracje naturą w architekturze Gaudiego.

Nie wszyscy jednak podzielają mój zachwyt. W 1936 roku, w czasie wojny domowej, anarchiści zniszczyli projekty Gaudiego. George Orwell skomentował to wydarzenie następująco: Uważam, że anarchiści wykazali się złym gustem, nie wysadzając tego w powietrze, kiedy mieli okazję”. 😉

W 1984 roku została wpisana na listę UNESCO.

7. Park Guell

Wizyta w tym bajecznym miejscu łączy się z dość żmudną wspinaczką na górę Pelat (Łysa Góra), to na jej wzgórzach położony jest Park. Warto mieć zapas wody 😉 Można podjechać metrem lub autobusem (nr 24), z jednej strony są też ruchome schody. Nic jednak nie zastąpi spaceru wąskimi ulicami. Szczególnie w okolicach południa gdy nikt normalny nie przemierza na piechotę w upale i skwarze Barcelony ;-).  Można wtedy cieszyć się miastem dla siebie. Pierwotnie park miał stanowić osiedle dla zamożnych mieszkańców Barcelony, jednak projekt ten upadł i powstało tylko 5 domów. W jednym z nich mieszkał Gaudi, obecnie znajduje się w nim malutkie muzeum artysty (5,5 euro; po wizytach w Sagradzie itp. można sobie odpuścić). Park Guell to nie tylko sławna falująca ławka i rzeźba jaszczurki. Warto spędzić tam jakiś czas, posiedzieć, posłuchać gitarzystów grających flamenco, poszwendać się alejkami. Im wyżej tym mniej ludzi. Na przełomie maja i czerwca pięknie kwitną opuncje. Park Guell jest podzielony na dwie strefy – płatna, 8 euro – czyli najbardziej reprezentacyjna i znana 🙂 i dalsza, bezpłatna, o drobinę spokojniejsza.

Park oczywiście również znajduje się na liście Unesco.

 

Pozostało mi jeszcze kilka punktów do zobaczenia w mojej Barcelonie śladami Gaudiego.

W sam raz na trzecie odwiedziny tego miasta. 🙂

Jeśli zainteresował Cię temat Hiszpanii zapraszam do innych tekstów o tym kraju.

Spodobał Ci się post? Zostaw po sobie ślad dając lajka lub komentując. Nie przegap następnego wpisu śledząc Okiem Maleny na Facebooku. Do zobaczenia.

8 komentarzy

  1. Musze zdecydowanie wybrać się tam ponownie, gdyż moja jedyna próba okraszona była ogromną ilością deszczu. Naprawdę fajnie wygląda to miasto, gdy jest spoko pogoda, zachęca po powrotu. Pozdrawiam!

  2. Gdyby nie Gaudi to Barcelona byłaby dla mnie nudna. Głównie przemawiają do mnie jego pracę, natomiast cała reszta jakoś specjalnie mnie nie pociąga. Byłem dwa razy, więc może do 3 razy sztuka 😉

  3. W Barcelonie nigdy nie byłem, pomimo tego, że na każdym kroku jestem wręcz bombardowany relacjami z pobytu w tym mieście. Sądzę, że któregoś dnia skuszę się na jakąś promocję i pojadę zobaczyć te wszystkie miejsca na własne oczy. W szczególności zaciekawiła mnie historia Sagrady. Do tej pory traktowałem to miejsce jako obrazek, ikonę, bez znajomości jej historii. Teraz będę „świadomym” włóczykijem 😉

  4. Barcelona – póki co moje niedoścignione marzenie. Sagrada Familia prześliczna! Na pewno wykorzystam wpis jako przewodnik. a jak z bezpieczeństwem? kieszonkowcy, itp?

    1. Z bezpieczeństwem nie ma żadnych problemów, ale trzeba uważać na kieszonkowców. Oni są prawdziwą plagą Barcelony. Trzeba mieć się na baczności, unikać stania w tłumie i oglądania pokazów ulicznych, bo jedna osoba robi show, reszta kradnie 😉 nie nosić telefonów w kieszonkach na pupie 😉 Nie nosić torebki luźno na ramieniu od strony drogi, bo złodziej może przejeżdżać na motorze i nam ją wyrwać. Jak wszędzie ;-), trzeba mieć oczy na około głowy.

Dodaj komentarz