Home Europa Barcelona – rytm miasta i zwiedzanie

Barcelona – rytm miasta i zwiedzanie

by Magdalena Krychowska

Barcelona – impresje

Barcelona to jedno z moich ulubionych europejskich miast. Przez wiele lat marzyłam aby do niej pojechać i gdy leciałam tam pierwszy raz bałam się, że moje wyobrażenia boleśnie skonfrontują się z rzeczywistością. Pamiętam uczucie zawodu gdy parę lat temu odwiedziłam po raz pierwszy Dubrownik. Wiele lat marzyłam by tam dotrzeć i gdy wreszcie się udało czegoś mi zabrakło. Był piękny, oszałamiająco piękny, ale nie umiałam go poczuć. Dopiero za którymś razem odnalazłam duszę tego miasta.

Z Barceloną było inaczej. Już pierwszego dnia, gubiąc się w niej co sekundę i wychodząc w coraz to innych miejscach czułam jej klimat, jej magię. Barcelona jest dla mnie tak naprawdę kilkoma miastami połączonymi w jeden organizm. Każda dzielnica jest tak inna od poprzedniej, żyje innym rytmem, tworzy mini osadę.

Barcelona to miasto kontrastów, zaskakujące. To jedna wielka galeria sztuki. I nie mówię tylko o wspaniałych muzeach i zabytkach, ale o współistnieniu sztuki i miasta, o kolorowych graffiti, tysiącu małych fontann, dekoracjach prześlicznych mikro balkoników, mimach, rzeźbach, zaskakujących zwieńczeniach budynków. To wszystko sprawia, że spacer po Barcelonie grozi zwichnięciem karku 😉

Nim poznacie miejsca, które warto zobaczyć w Barcelonie zapraszam na krótką wycieczkę, w trakcie której poczujecie klimat tego miasta wszystkimi zmysłami, a jak pragniecie faktów i konkretów to poniżej macie menu i skaczcie śmiało do punktu: Barcelona co warto zobaczyć?

Barcelona – spis treści:

Barcelona – rytm miasta 
Tatuaże, marihuana i graffiti
Galeria pod gwiazdami
Barcelona – hiszpańskie przysmaki i polecane miejsca
Barcelona – od ogółu do szczegółu czyli co zobaczyć w kilka dni?
Barcelona informacje praktyczne

Barcelona – rytm miasta

Barcelona tętni życiem całą dobę. O każdej porze kafejki pełne są ludzi, wieczorami każdy placyk ożywa, wszyscy wychodzą na lampkę wina, clarę (piwo+fanta), jakąś małą przystawkę. Między stolikami chodzą uliczni grajkowie. Nocami na Rambli mimowie ustępują miejsca prostytutkom, na progach sklepów w dalszych dzielnicach zasypiają bezdomni. Popołudniami w parkach zobaczycie wielu biegaczy, grupki osób wspólnie ćwiczących na parkowych trawnikach. Bieganie w Barcelonie jest bardzo popularne. Praktycznie o każdej porze dnia na każdej ulicy zobaczy się kogoś biegnącego.

Czasem placyki zamieniają się w sale taneczne. Tak było na placu de la Virreina, który w niedzielne popołudnie zamienił się w swingową arenę. Gdy swing zakończył swoje panowanie na placu zagościły piękne dźwięki gry na gitarze.

Nad morzem toczy się gra pomiędzy policjantami, a sprzedawcami podróbek. Obserwowałam parę razy tłum uciekających sprzedawców z prześcieradłami na plecach. Każdy koniec prześcieradła połączony jest sznurkiem – wystarczy jeden ruch i cały stragan zwija się w zgrabny tobołek. To wszystko kontrastuje z luksusowymi sklepami Chanel, Gucci, Bulgari etc. położonymi kilka kilometrów dalej  przy Passeig de Gracia.

Tatuaże, marihuana i graffiti

Co jeszcze? Tatuaże i Graffiti. Jedne i drugie przecudnej urody. Jeszcze zapach marihuany wydobywający się z wielu zaułków.  No i skręcane papierosy. Hiszpanie palą i ze względu na koszty palą głównie skręty. Zachodziłam w głowę jak oni są w stanie w czasie marszu skręcić papierosa. Ale a i owszem mogą. Kieszonkowcy to niezbyt chlubne, ale niestety prawdziwe oblicze tego miasta. Trzeba mieć oczy na około głowy. Rowery i skutery to najwygodniejszy środek transportu. Warto oddalić się od głównych tras turystycznych, powłóczyć się, zgubić w plątaninie ulic aby poczuć to miasto. Niesłychanie przyjazne i zadziorne.

Galeria pod gwiazdami

Dla mnie Barcelona jest jednym wielkim dziełem sztuki, wielką galerią pod otwartym niebem. Oszałamiająca architektura, bardzo różnorodna, nowoczesne instalacje artystyczne, sztuka uliczna, performance, mimowie – rzeźby, dźwięki flamenco. To wszystko sprawia, że spacer po tym mieście zawsze jest wrażeniem niezapomnianym.
Najbardziej lubię w niej tę nieprzewidywalność, nigdy nie wiadomo co wyłoni się w następnym zaułku, co skrywa w sobie mijana ulica, mały placyk, kolejny park.

Abstrahując od dzieł ewidentnych – jak budynki Gaudiego, niesamowita architektura Szpitala św. Pawła, piękno katedr, kościołów, muzea i galerie sztuki – na każdym kroku spotykamy małe szczególiki, cream de la cream, wisienki na artystycznym torcie Barcelony. A to piękna fontanna, a to niesamowite graffiti, to płaskorzeźba, a to .. dupa. Ni stąd ni zowąd wielka dupa na środku parku. Nad morzem mieni się złota wielka ryba, w pobliżu muzeum designu znajdują się duże tuby, wystarczy w nie krzyknąć aby na chodniku pojawiły się świetlne węże.
Barcelona jest absolutnie niesamowitym miejscem, w którym podczas każdej wizyty można odkryć kolejną perełkę.

Barcelona – hiszpańskie przysmaki i polecane restauracje

Czego trzeba spróbować w Barcelonie? Nim opowiem co, zacznę od punktu gdzie.

Jest kultowa knajpka w dzielnicy Barceloneta nazywa się La Bombeta. Jeśli chcecie zjeść w normalnych cenach, dobre, świeże i lokalne jedzenie musicie ją odwiedzić. Od lat nie zmienia się tam obsługa, na stolik czeka się w kolejce, kelner zapisuje imię i sprawnie dyryguje tłumem grzecznie oczekujących pod drzwiami. W Bombecie są dwa wielkie napisy: pierwszy: nie mówimy po angielsku, ale robimy najlepsze bomby w mieście i drugi: nie mamy WIFI, rozmawiajcie ze sobą. Jeśli chodzi o angielski to powoli traci swą aktualność, nawet menu jest już w języku angielskim. Wifi aktualne no i płatność gotówką.

Jeśli już wiemy gdzie to czas odpowiedzieć na pytanie co.

Kuchnia hiszpańska jest bardzo smaczna, ale niestety nie należy do najbardziej dietetycznych 😉 Jednym ze specjałów są Bombas – kartoflane krokiety z mielonym mięsem i czosnkowym sosem. Kaloryczna pycha 😉 Patas bravas – pieczone ziemniaczki z sosem ostrym i czosnkowym. Chipirones – małe opiekane kalmarki. Mejillones a la marinera – małże w sosie marinera. W tym roku odkryłam mątwę (sepia) – bardzo mięsista, w smaku bardziej przypomina rybę niż owoce morza. Bardzo dobra. Pescaditos – to małe pieczone rybki, bardzo fajna zakąska do wina. Podejrzewam, że paellę też tam maja dobrą, choć tam nigdy nie próbowałam.

Cava – to najkrócej mówiąc hiszpańskie prosecco 🙂 – warto spróbować Sangrii robionej z Cavy – jest bardziej wytrawna od czerwonej sangrii i bardzo dobra. Clara to popularne piwo z fantą. Piwo to oczywiście cerveza. A pojedzeniu idealnie zamówić cafe solo – czyli czarna kawę.

Na deser nie można zapomnieć o crema catalana – bardzo podobny deser do cremu brulee. Można też kupić pieczone churros – czyli katalońskie pączki. Niesłychane, ale nigdy nie spróbowałam churrosów, mimo, że pełno ich na każdym kroku.

Barcelona – miejsca warte polecenia:

La torreta to moje zeszłoroczne odkrycie. Mała knajpka, w bocznej ulicy – w okolicach Parku Guell (jakieś 15 minut drogi). Ma typowe katalońskie jedzenie, ceny dla Hiszpanów ;-), WIFI, miłą obsługę. Szczególnie lubiłam tam zestawy dnia. Czyli przystawka, danie główne, wino/woda, kawa/deser.

A po obiedzie warto udać się do Barri Gotic na lody. Najlepsze lody w Barcelonie znajdziecie u Włocha 😉 w Gelaaati di Marco. Tylu odmian lodów czekoladowych dawno nie widziałam 🙂

Dużo barów z tapas jest przy placu Placa de la Villa de Gracia – plac jest oddalony od La Pedrery (Casa Mila) o zaledwie 750 metrów. Zresztą w dzielnicy Villa de Gracia na prawie każdym placu znajdziecie uroczą, małą knajpkę z cenami o wiele bardziej przystępnymi niż wzdłuż Avinguda Diagonal. W wielu knajpkach tak jak w La torrecie są serwowane zestawy dnia, które bardzo opłaca się wybierać.

Wieczorem koniecznie trzeba odwiedzić małe, ciasne winiarnie – czyli bodegi. Ja z racji mieszkania na Vila do Gracia byłam w Bodedze Marin przy ulicy Carrer de Milà i Fontanals 72. Niezapomniany klimat.

Barcelona jest droga, więc aby coś fajnego zjeść i nie umrzeć z wrażenia płacąc rachunek warto zejść z głównej trasy i poszperać trochę. Jedna, dwie przecznice w bok – jest lepiej, taniej, bardziej prawdziwie.

Nigdy nie zapomnę rachunku 12 euro za kieliszek Sangrii z widokiem na Sagradę Familię. Mój błąd nie sprawdziłam dokładnie, tylko przelotnie zerknęłam na ceny, że są ok. Na Rambli jest drogo. Gdy macie ochotę usiąść i napić się kawy lub coś zjeść warto przejść jeszcze parę kroków, w pobliże pomniku Kolumba – tam po lewej stronie jest La Cava Universal. Sangria przepyszna, w normalnej cenie i wielka 🙂 Do tego przekąski, kawa, desery no i wifi ;-).

Barcelona – od ogółu do szczegółu czyli co zobaczyć w kilka dni?

1. Gaudi w Barcelonie

Barcelona kojarzy się przede wszystkim z zabytkami autorska Antonio Gaudiego – wspaniałego architekta, którego Barcelona kochała tak mocno jak nienawidziła.  Aby zobaczyć je wszystkie napewno nie wystarczy jeden dzień. Wszystkie ślady Antonio Gaudiego w Barcelonie opisałam szerzej w poście Barcelona śladami Gaudiego. 

Niestety wstępy do Casa Battlo, La Pedrera, Sagrady Familli czy Parku Guell nie należą do tanich. Przeciętnie jest to opłata rzędu 20 euro. Jeśli miałabym wybrać tylko jeden miałabym ogromny problem. Wersja optymalna dla mnie to Sagrada Familla oraz Casa Battlo. Dlaczego te dwa?

Casa Battlo ze względu na bajkowy dach oraz interaktywny audioguide. Kupując bilet dostajecie do dyspozycji mały tablet, przy pomocy, którego można dosłownie wejść do magicznego świata Antonio Gaudiego. Tablet nakierowany na poszczególne punkty w pomieszczeniu pokazuje inspiracje Gaudiego, oryginalny wystrój wnętrz. Naprawdę warto wydać 25 euro na wstęp. Niestety nie pokarzę Wam zdjęć z wnętrza Casa Battlo gdyż ich publikacja bez zgody jest zabroniona.

Sagrada Familla ma niesamowite, surowe wnętrze. Na białych, strzelistych ścianach  odbija się kolorowe światlo, które wpada do katedry przez witraże. Tu również znajduje się mini muzeum pokazujące inspiracje Gaudiego. Warto wyjechać na wieżę i przyjrzeć się z bliska zdobieniom dachu oraz zobaczyć piękną panoramę Barcelony.

2. Szpital Świętego Pawła

Jedno ze wspanialszych secesyjnych dzieł w Barcelonie. Budynek szpitala powstał według projektu Lluisa Demenecha oraz Montanera. Szpital powstał na poczatku XX wieku i zajmuje powierzchnię około 10.000 m kw. Monumentalne budynki z czerwonej cegły ozdobione są licznymi mozaikami. Warto wejść do środka i zwiedzić szpitalne sale oraz ogrody.

3. Montjuic

Wzgórze Montjuic odwiedziłam ze względu na znajdującą się tam Fundacio Joan Miro – galerię dzieł katalońskiego twórcy – Jaona Miro. Świat obrazów oraz rzeźb Joana Miro jest niesłychanie sugestywny. To chyba jeden z nielicznych twórców, którego dzieła uwielbiam, mimo że czasami nie mam pojęcia co autor chciał przez to wyrazić. Jednak energia płynąca z gry koloru i formy wystarczą aby się w nim zakochać bez reszty. O tym gdzie w Barcelonie poza galerią Fundacio Joan Miro można znaleźć ślady twórcy przeczytanie w poście: Joan Miro.

Barcelona, Joan Miro

Rodziny z dziećmi napewno zainteresuje Poble Espanyol – w którym można zobaczyć Hiszpanię w pigułce. W Poble Espanyol przechadzamy się uliczkami z budynkami typowymi dla różnych regionów hiszpańskich. Szczerze mówiąc najbardziej spodobały mi się drzewka pomarańczowe, które tam rosły. Ja po prostu wolę żywą tkankę miasta niż najpiękniejsze reprodukcje.

U podnóża wzgórza Montjuic leży jeden z piękniejszych placów – Plaça d’Espanya. Z centrum wiedzie do niego długa droga – jeśli nie ma się zbyt wiele czasu, warto skorzystać z metra. Droga do Placa d’Espanya jest z jednej strony ciekawa – bo spaceruje się dzielnicami mało turystycznymi, z drugiej strony dość monotonna. Jeśli ma się na Barceloną tylko kilka dni warto ja skrócić 😉

Z prawej strony placu znajduje się zabytkowa arena walki byków – można wjechać windą na jej najwyższe piętro i popatrzeć na piękny plac z góry. Widać jak na dłoni fontannę, dwie wieże, które były wzorowane na dzwonnicy św. Marka z Wenecji oraz wielkie schody wiodące do Palau Nacional, w którym znajduje się obecnie Museum Nacional d’Art Catalunya. Ogromne i bardzo ciekawe muzeum – ale potrzeba na niego dobrych kilku godzin – nigdy nie miałam aż tyle czasu 😉 może za trzecim razem.

Tuż obok areny z lewej strony jest moja ukochana rzeźba Joana Miro – Donna i Ocel czyli kobieta i ptak.

4. Spacer Passeig de Gracja

Szeroka, piękna ulica, pełna luksusowych butików należących do najbardziej popularnych marek, do których wstępu bronią ochroniarze. To przy tej ulicy znajdują się budynki autorstwa najlepszych architektow: m.in. Gaudiego, Demenecha, Montanera.  Zdecydowanie wolałam spacerować Passeig de Gracja niż osławioną Ramblą. Spacerując ulicą warto zwrócić uwagę na zabytkowe latarnie, które są jej cechą charakterystyczną.

5. Spacer uliczkami dzielnicy Vila de Gracia i Gracia

Z Passeig de Gracia graniczy niesłychanie kameralna dzielnica Barcelony – Vila de Gracia. Jeden z moich ulubionych zaułków miasta. Gracia jest ulubioną dzielnicą artystów i awangardy, wąskie uliczki prowadzą do małych placyków z niezliczoną ilością knajpek, rolety sklepów zdobią ciekawe graffiti. Gracia ma swój urok, który najlepiej odkryć gubiąc się w plątaninie jej uliczek.

6. Odwiedziny w parku Parc de la Ciutadella

Parc de la Ciutadella to jeden z moich ulubionych parków w Barcelonie, a to za sprawą wspaniałej fontanny z końca XIX wieku. Fontanna porównywana jest z rzymską forntanną di Trevi. Uwielbiam siedzieć w jej pobliżu patrzeć na wspaniałe rzeźby oraz obserwować mieszkańców Barcelony, którzy spotykają się w parku.

Niedaleko PArku de la Ciutadella znajduje się słynny łuk triumfalny.

Barcelona, La Cascada

Barcelona, La Cascada

7. Spacer uliczkami Barcelonety i nadmorską promenadą

Barceloneta i promenada nadmorska to idealne miejsce na wypoczynek i krótką przerwę na plażę po intensywnym zwiedzaniu. Jak w całej Barcelonie tak i tu sztuka miesza się normalnym rytmem ulicy. Ja Barcelonetę pokochałam za jedzenie w Bombetcie i za mieniącą się w słońcu rzeźbę ryby.

Z Barcelonety startuje kolejka linowa, którą można dostać się na wzgórze Montjuic.

8. Barri Gotic – dzielnica gotycka Barcelony

Barri Gotic różni się od pozostałej części Barcelony. Wąskie uliczki, przypominają trochę włoskie śródziemnomorskie miasteczka. Większość budynków pochodzi z XIII – XV wieku.

W dzielnicy Barri Gotic warto udać się do muzeum Pabla Picassa. Muzeum fantastycznie dokumentuje całą twórczość artysty. Kolejne sale to kolejne etapy malarstwa Pabla. Co ważne oprócz obrazów najdziemy tam długie i wyczerpujące opisy co było źródłem jego inspiracji i co na wywierało na niego największy wpływ w danym okresie. Jedno z lepszych muzeów w jakim byłam.

Koniecznie trzeba odwiedzić barcelońską katedrę – Katedrę Świętej Eulalii. W katedrze jest możliwość wyjechania windą na dach i spojrzenie z góry na Barcelonę. Na uwagę zasługuje również wirydarz – czyli prostokątny ogród  z fontanną. Wokół fontanny pływa 13 gęsi, które symbolizują wiek patronki katedry – św. Eulalia umarła w wieku 13 lat męczeńską śmiercią.

Na samo dokładne zwiedzenie wszystkich kościołów i uroczych placyków w Barri Gotic tak naprawdę potrzeba całego dnia.

9. Spacer Ramblą

Rambla to jedna z najsłynniejszych ulic Barcelony, jednak według mnie zdecydowanie nie najciekawsza. Na Rambli moją uwagę przykuwali mimowie – ich stroje były cudowne. Lubiłam obserwować jak przygotowują się do zastygnięcia w bezruchu jak wspaniałe rzeźby. Jednak sama ulica nie urzeka. Jest pełna ludzi, straganów z pamiątkami, kafejek i barów tapas z cenami przyprawiającymi o zawrót głowy no i kieszonkowców 😉

Jedynymi punktami, dla których warto odwiedzić Ramblę są mozaika Joana Miro no i słynna La Bouqeria – czyli ogromny targ.

10. El Raval

Dzielnica El Raval graniczy z Ramblą i zdecydowanie nie znajduje się na liście głównych atrakcji Barcelony. Kiedyś cieszyła się fatalną sławą – co tu dużo kryć było po prostu niebezpiecznie. Jest to dzielnica zamieszkiwana w większości przez imigrantów. Znajduje się tam dużo murali, słynny kot z Raval autorstwa Fernando Botero oraz Muzeum Sztuki Współczesnej. Panuje tam niepowtarzalny klimat wielokulturowości oraz sztuki.

11. Okolice Barcelony

Barcelona jest również dobrą bazą wypadową do zwiedzania pobliskich atrakcji takich jak klasztor Monserrat czy wybrzeże Costa Brava.

Do klasztory Monserrat można dojechać autem lub komunikacją miejską z Barcelony. Szczegółowe informacje znajdują się na tej stronie [KLIK].

Autobusem można dojechać do magicznego Cadaques położonego na wybrzeżu Costa Brava. Cadaques warto odwiedzić z dwóch powodów – po pierwsze dla uroku samego miasta. Malutkie, białe miasteczko pełne wąskich uliczek, ceramicznych zdobień na budynkach. Drugi powód to muzeum Salvadora Dali w pobliskim Port Lligat.

O jednodniowej wycieczce z Barcelony do Cadaques przeczytacie w poście Cadaques, Salvador Dali.

Cadaques

Barcelona informacje praktyczne:

  • nocleg w Barcelonie
    • Noclegi w Barcelonie znajdziecie na bookingu. Rezerwując nocleg sprawdźcie jak daleko jest do najbliższego przystanku metra. Dobrym sposobem, aby nasz nocleg spełniał nasze oczekiwania jest pochodzenie po okolicy przy pomocy google earth, obejrzenie bliskości knajpek, sklepów, zabytków, które chcemy zwiedzić no i czytanie opinii osób odwiedzających. Ja nocowałam zawsze w dzielnicy Villa de Gracja i tę lokalizację polecam.
    • Jeśli uważacie post za pomocny będzie mi bardzo miło gdy dokonując rezerwacji skorzystacie z umieszczonego tu linku. Dla Was cena pozostaje bez zmian, a ja dostanę mini prowizję od Bookingu. Kolejny grosz na dalsze podróże i zbieranie dla Was informacji.
  • bilety wstępu
    • bilety wstępów dobrze zamówić z wyprzedzeniem przez internet – można dzięki temu uniknąć tracenia czasu w gigantycznych kolejkach:
      • Przykładowe ceny:
      • Sagrada Familia – 15 euro, bilet z wyjazdem na wieżę 29 euro kupno biletów
      • La Pedrera – 22 euro (online, w kasie 3 euro więcej) kupno biletów
      • Casa Battlo – 24,5 Euro (online) kupno biletów
      • Parc Guell – 7,5 euro (online taniej o 1 euro) kupno biletów
      • Szpital Św Pawła – 14 euro kupno biletów
      • Poble Espanyol – 11,2 euro – kupno biletów
      • Fundacio Joan Miro: 12 euro
      • Muzeum Pablo Picasso – 12 euro – wejście jest darmowe w pierwszą niedziele miesiąca oraz w czwartki od 18 do 21:30 – bilety można zabukować 4 dni wczesnej – kupno/rezerwacja
      • Muzeum Nacional d’art de Catalunya – wejście jest darmowe w soboty po 15.00 oraz w pierwszą niedzielę miesiąca
      • Pałac Guell – wejście darmowe w pierwszą niedzielę miesiąca
      • muzeum morskie w Barcelonie – wejście darmowe w w niedziele po 15.00
      • rozważcie też zakup Barcelona Card – jej ceny zaczynają się od 40,50 euro – w opcji 3 dniowej. W ramach karty jest bezpłatny transport, zniżki do ważniejszych atrakcji oraz kilka wejść bezpłatnych. Czy się opłaca? Wszystko zależy od tego jakie miejsca chce się zobaczyć – więcej informacji tu [KLIK].
      • Oprócz Barcelona Card funkcjonuje również Barcelona Pass. Jest droższa, ale zawiera wstępy do Casa Battlo czy La Pedrera. Opcjonalnie można wykupić kartę z wliczonym transportem. Najtańsza opcja dwudniowa kosztuje 112,10 euro (z uwzględnieniem zniżki za zakup on line) więcej informacji tu [KLIK].
  • komunikacja
    • pojedynczy bilet na metro/autobus – 2,2 euro
    • bilet z lotniska – 4,6 euro
    • T-10 bilet na 10 przejazdów – 10,20 Euro
    • Barcelona travel card – ważna również na dojazdy z lotniska 2 dniowa kosztuje 15 euro, najdroższa 5 dniowa 35 euro – zakup online 
    • z lotniska El Prat do centrum można dostać się metrem lub Aerobusem więcej info tu [KLIK]
    • z lotniska w Gironie do Barcelony można dostać się koleją lub autobusem nr 604. Podróż trwa 75 minut, bilet kosztuje 16 euro – więcej info tu [KLIK]
    • Jeśli wolicie wynająć auto w Barcelonie i podróżować po okolicy sprawdźcie ceny i możliwości na RentalCars.
  • układając plan wycieczki po Barcelonie korzystałam m.in z przewodnika Barcelona – udany weekend. Bardzo fajne, kieszonkowe wydanie. Dużo informacji, map. Polecam.

Jeśli zainteresował Cię temat Hiszpanii zapraszam do innych tekstów o tym kraju.

Spodobał Ci się post? Zostaw po sobie ślad dając lajka lub komentując. Nie przegap następnego wpisu śledząc Okiem Maleny na Facebooku. Do zobaczenia.

15 komentarzy

Może Cię również zainteresować:

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

15 komentarzy

Vasco Traveler - wyjazd za granicę bez znajomości języka obcego? - Okiem Maleny 2 czerwca 2019 - 15:53

[…] doskonale pamiętam jaki miałam stres, przed pierwszym wyjazdem solo kilka lat temu do Barcelony. Bałam się, że się nie dogadam, utknę na lotnisku, zgubię się w mieście i nie dowiem się […]

Reply
Gaudi w Barcelonie - zwiedzanie miasta śladami artysty - Okiem Maleny 13 sierpnia 2018 - 13:23

[…] Nie jest tajemnicą, że Barcelona to dla mnie miasto magiczne i jedno z ulubionych.Jeśli planujesz pobyt w Barcelonie koniecznie przeczytaj post o zwiedzaniu Barcelony – Barcelona rytm miasta i zwiedzanie. […]

Reply
przyjaznezycie 10 stycznia 2017 - 15:45

Też uwielbiam to miasto! Czytając twój opis miałam wrażenie, że sama to opowiadam 😛 Miałam bardzo podobne wrażenia i odczucie o tym mieście. Kolorowe, z klimatem, ciekawą architekturą, dobrym jedzeniem. Jest po co tam wracać, bo jak piszesz za każdym razme można odkryć coś nowego:)

Reply
Wzgórze Srđ - panorama Dubrownika i przeklęte Lokrum - Okiem Maleny 14 sierpnia 2016 - 17:53

[…] w myślach miasta i zawsze jest to jeden lub kilka punktów, ale nigdy miasto jako całość. Barcelona – Gaudi, Sarajevo – Bascarsija, Zagrzeb – Ilica, Herceg Novi – Sahat Kula, […]

Reply
Barcelona Gaudiego - Okiem Maleny 20 lipca 2016 - 23:53

[…] jest tajemnicą, że Barcelona to dla mnie miasto magiczne i jedno z ulubionych. Nie pamiętam kiedy zrodziło się tak silne pragnienie zobaczenia tego miasta – czy […]

Reply
Barcelona - Okiem Maleny 4 lipca 2016 - 23:19

[…] będę już w Barcelonie. Zostało mi kilka punktów do odwiedzenia w tym mieście. Bardzo je lubię ze względu na […]

Reply
Romantic Vagabonds 29 czerwca 2016 - 17:24

Nigdy nie byliśmy w samej Barcelonie, ale na pewno kiedyś “zahaczymy”, dlatego dzięki za wpis. Chociażby dla FC Barcelony by wypadało 😉

Reply
sekulada.com 26 czerwca 2016 - 20:05

Oh! Ja uwielbiam Barcelonę, ale nie mogę znieść całego przekłamania architektonicznego i tego, że zburzono pół miasta by poprzenosić co cenniejsze do centrum a resztę zabudować wielką drogą w środku miasta 🙂 Co do sangrii to ja bym jej tak nie zachwalał, to najgorszego gatunku wino, którego nie chcą pić Hiszpanie, więc syf ten podaje się turystom 😛 Ahh, co do galerii pod gwiazdami masz rację. Wkrótce się tam wybieram, tym razem na dużo dłużej niż zwykle <3

Reply
Mmalena 27 czerwca 2016 - 21:20

Nie zgodzę się, że sangria to syf. 🙂 Na przerwę w zwiedzaniu i upały jest idealna. I w wersji z czerwonym winem, i w wersji z cavą. Podobnie jak bambus w Chorwacji – niby profanacja, a jaka smaczna 😉
Co do przekłamań architektonicznych i burzenia murów itp – masz rację szkoda dawnej części, z drugiej strony patrzę na BCN w jej obecnej formie i nie jest już dla mnie przekłamaniem, a czymś zastanym, całością. Wspaniałą, zaskakującą, magiczną, kontrastową. 🙂

Reply
Michał 24 czerwca 2016 - 11:26

Barcelona to także jedno z moim ulubionych miast w Europie – pomimo hord turystów można bez problemów uciec w boczne uliczki i cieszyć się pięknem miasta, byłem tam raz i na pewno jeszcze wrócę:-)!

Reply
balkanyrudej 23 czerwca 2016 - 19:33

Widzę, że mamy podobnie, z tą różnicą, że ja jeszcze w Barcelonie nie byłam i wciąż o niej marzę. Natomiast coś w tym jest, że Dubrownik może nieco zawieść oczekiwania. Owszem, jest ładny. Ale ponieważ jest malutki, to tłumy turystów są tam wręcz nie do zniesienia. Mam nadzieję, że uda się odwiedzić kiedyś Barcelonę, bym mogła się podzielić moimi spostrzeżeniami.

Reply
Mmalena 27 czerwca 2016 - 21:24

Koniecznie ją odwiedź. Choć spacer po Rambli to Stradun w jego lipcowo/sierpniowym wydaniu 😉 Ale wystarczy uciec kilka przecznic dalej i wszystko się zmienia. Teraz było kapitalnie w Dubrowniku – malutko turystów, można było spokojnie mu się przyjrzeć 🙂 Podobnie było jak wpadłam tam kiedys w ostatnich dniach września.

Reply
Kinga 23 czerwca 2016 - 09:58

też byłam w La Bombeta!! 😀

Reply
Mmalena 27 czerwca 2016 - 21:25

I jak wrażenia?

Reply
Poradnik Turystycznego Myślenia 5 października 2015 - 12:31

Ech rozmarzyłam się! 🙂 Ja jeszcze w Barcelonie nie byłam, ale po przeczytaniu Twojej relacji stwierdzam, że to ogromne faux pas z mojej strony!
Swoją drogą cierpię na ten sam syndrom co Ty: też zawsze przed wyjazdem do mojego wymarzonego miasta boję się konfrontacji moich wyobrażęń z rzeczywistością. Ostatnio przeżyłam to z Wenecją. Na szczęście na plus dla Wenecji. 🙂
Pozdrawiam i jeśli interesują Cię włoskie klimaty wpadnij do mnie 🙂

Reply

Ta strona korzysta z plików cookies do prawidłowego działania bloga, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na blogu i prowadzić działania marketingowe. Czy wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Więcej informacji w Polityce Prywatności

Polityka Prywatności
Close
%d bloggers like this: